Uproszczenia muszą być odczuwalne dla firm
29 września 2026

Uproszczenia muszą być odczuwalne dla firm

Małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią ponad 99 proc. firm w Unii Europejskiej. Mówimy o nich jako o kręgosłupie europejskiej gospodarki, ale jednocześnie to właśnie one najmocniej odczuwają rosnącą złożoność regulacji, koszty compliance i różnice we wdrażaniu unijnego prawa w poszczególnych państwach.

Dlatego przyjęta podczas wrześniowej sesji plenarnej Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego opinia „SMEs & Simplification: How the simplification agenda can deliver for SMEs”, w pracach nad którą miałam przyjemność uczestniczyć, pojawia się w bardzo dobrym momencie. Uproszczenia i konkurencyjność znalazły się wysoko na europejskiej agendzie. Teraz najważniejsze jest jednak, aby firmy zaczęły odczuwać efekty tej zmiany w codziennym funkcjonowaniu.

Podobny przekaz bardzo mocno wybrzmiał w tegorocznym orędziu o stanie Unii. Przewodnicząca Komisji Europejskie podkreśliła znaczenie szybkości działania. Dla firm czas potrzebny na uzyskanie pozwolenia, dostęp do finansowania czy przejście przez procedury administracyjne może przesądzić o tym, gdzie powstanie inwestycja. Komisja przypomina również o celu ograniczenia obciążeń administracyjnych dla MŚP o 35 proc.

Nie upraszczajmy dopiero po fakcie

To ważny kierunek. Ale kolejny etap powinien pójść dalej. Uproszczenia nie mogą polegać wyłącznie na naprawianiu regulacji, które wcześniej stały się zbyt skomplikowane. Musimy zacząć tworzyć prostsze prawo od samego początku.

Dlatego jednym z najważniejszych postulatów opinii jest konsekwentne stosowanie zasady „Think Small First” w całym procesie legislacyjnym. Potrzebujemy również „simplicity by design” – prostota i możliwość praktycznego stosowania regulacji powinny być brane pod uwagę już na etapie ich projektowania.

Kluczowe jest też spojrzenie na skumulowany wpływ regulacji. Pojedynczy obowiązek może wydawać się niewielki. Problem pojawia się wtedy, gdy firma musi jednocześnie spełniać dziesiątki wymogów wynikających z różnych aktów prawnych, raportować podobne dane w kilku miejscach i dostosowywać się do odmiennych praktyk administracyjnych. Dla dużej organizacji oznacza to dodatkowe koszty. Dla małej firmy – czas i ludzi, których zamiast na biurokrację mogłaby przeznaczyć na rozwój.

Uproszczenia nie kończą się w Brukseli

Odpowiedzialność nie leży wyłącznie po stronie instytucji europejskich. W SOTEU przewodnicząca Komisji zapowiedziała pakt przeciwko gold-platingowi. Niewiele osiągniemy, ograniczając obciążenia na poziomie europejskim, jeśli państwa członkowskie podczas wdrażania unijnych przepisów będą dodawały kolejne krajowe wymogi.

Ważną rolę może odegrać także cyfryzacja administracji. Firma nie powinna wielokrotnie przekazywać tych samych informacji różnym urzędom. Zasada „once only”, interoperacyjne systemy publiczne, a w przyszłości również narzędzia wykorzystujące AI do identyfikowania obowiązków czy terminów mogą realnie ograniczyć czas poświęcany na compliance.

Nie tylko mniej regulacji

Konkurencyjność MŚP nie kończy się jednak na regulacjach. Nawet najbardziej przyjazne przepisy nie wystarczą, jeśli firma nie ma dostępu do finansowania, odpowiednich pracowników, technologii czy rynku, na którym może się rozwijać.

Dlatego kolejny etap europejskiej agendy powinien ewoluować w kierunku szerszej strategii konkurencyjności MŚP, łączącej uproszczenia z dostępem do kapitału, innowacji i kompetencji.

Jeden rynek również w praktyce

W centrum tej strategii musi pozostać jednolity rynek. Jeżeli europejska firma, chcąc rozpocząć działalność w kolejnym państwie członkowskim, nadal napotyka inne procedury, interpretacje i wymogi administracyjne, trudno mówić o w pełni funkcjonującym wspólnym rynku.

Uproszczenia powinny więc służyć nie tylko zmniejszeniu liczby formularzy, ale także usuwaniu barier, które utrudniają firmom rozwój ponad granicami.

Nie możemy też zapominać o wymiarze międzynarodowym. Europejskie MŚP potrzebują łatwiejszego dostępu do rynków państw trzecich, prostszych procedur celnych i skuteczniejszego wsparcia eksportu. Jednocześnie otwartość musi iść w parze z „level playing field” – europejskie firmy działające według wysokich standardów UE muszą mieć uczciwe warunki konkurowania z podmiotami spoza Unii.

Najprostszy test

Ostatecznie powodzenie europejskiej agendy uproszczeń można ocenić bardzo prostym testem: czy dzięki niej przedsiębiorcy mają więcej czasu i zasobów na inwestowanie, innowacje, zatrudnianie ludzi i rozwój firmy?

Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, uproszczenia przestaną być kolejnym projektem regulacyjnym, a staną się realnym elementem odbudowy konkurencyjności Europy.

Kinga Grafa, zastępczyni dyrektora generalnego Lewiatana ds. europejskich


Artykuł do Brussels Headlines – newslettera europejskiego Konfederacji Lewiatan – wydanie nr 7