Według skorygowanego szacunku, PKB w 2025 r. wzrósł realnie o 3,8% w porównaniu z 2024 r. – podał GUS.
Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana
GUS podniósł wzrost PKB w 2025 r. z 3,6% do 3,8%. Cała rewizja wynika w zasadzie z mocniejszego popytu krajowego, który urósł o 4,6% zamiast wcześniej sugerowanych 4,2%. W górę poszły wszystkie jego składniki: konsumpcja prywatna, wydatki państwa i inwestycje. Eksport się nie zmienił, ale zrewidowano import. To oznacza, że handel zagraniczny odejmował od wzrostu więcej, niż wcześniej to przedstawiał GUS. Gospodarka była więc w ubiegłym roku silniejsza, ale ten dodatkowy wzrost zawdzięczała wyłącznie popytowi krajowemu.
Najwięcej mówi rewizja danych dotyczących konsumpcji. Spożycie gospodarstw domowych wzrosło o 4%, najszybciej od 2022 r., i odpowiadało za ponad 2 pkt proc. całego wzrostu. Ubiegłoroczny wynik był więc w dużej mierze zasługą konsumpcji, którą napędzał szybki wzrost realnych płac. W tym roku ten silnik wyraźnie słabnie. W drugim kwartale spożycie gospodarstw domowych zwiększyło się już tylko o 2,8%, a realne wynagrodzenia rosną coraz wolniej.
Inwestycje urosły o 4,9% zamiast 4,4%. Ożywienie zaczęło się więc wcześniej i było mocniejsze, niż wynikało z pierwszych danych. To lepiej tłumaczy skok inwestycji do 8,4% w drugim kwartale tego roku. Nadal mamy jednak problem ze skalą inwestycji. Ich stopa wynosi zaledwie 17,3% PKB. Jak na gospodarkę na naszym etapie rozwoju to wciąż za mało.
Wyraźnie rośnie też rola państwa w gospodarce. Spożycie publiczne zwiększyło się o 5,7%, a wartość dodana w administracji i obronności o 6,7%. Wydatki publiczne na konsumpcję stanowią już 21,3% PKB, wobec 18,1% w 2022 r. Część wzrostu, który dziś widzimy, jest więc finansowana z budżetu. To tylko potwierdza naszą tezę, że deficyt napędza nam wzrost gospodarczy. Przy praktycznie zbilansowanym deficycie na rachunku bieżącym, deficyt fiskalny w 2026 r. nadal będzie napędzał wzrost.
Wyższy poziom PKB ma dwie praktyczne konsekwencje. Po pierwsze, nominalny PKB w 2025 r. wyniósł 3,92 bln zł. To właśnie on jest mianownikiem w relacjach deficytu i długu do PKB w październikowej notyfikacji fiskalnej. Jeżeli rewizja podniosła poziom PKB, obie relacje będą nieco niższe. Po drugie, wyższa baza z 2025 r. może przy kolejnych aktualizacjach lekko obniżyć tegoroczne dynamiki kwartalne. Nie będzie to oznaczało, że gospodarka zwalnia. Po prostu zaczyna ten rok z wyższego poziomu.
Rewizja PKB za ubiegły rok nie zmienia naszej prognozy na ten rok. Spodziewamy się, że będzie on wyższy w 2026 r. o 3,6%. W pierwszym kwartale gospodarka urosła o 3,5%, w drugim o 3,9%, a w drugim półroczu wzrost powinien utrzymać się w okolicy 3,5-3,7%. Zmienia się natomiast jego struktura. W ubiegłym roku gospodarkę ciągnęła przede wszystkim konsumpcja. W tym roku jej miejsce zajmują inwestycje, napędzane rozliczeniem środków z Krajowego Planu Odbudowy i wydatkami na obronność. Konsumpcja słabnie, bo drożejące paliwa i energia zjadają część podwyżek płac, choć przywrócenie niższego VAT na paliwa da gospodarstwom domowym chwilę oddechu pod koniec roku. Rosnący import maszyn i urządzeń sprawi z kolei, że handel zagraniczny nadal będzie negatywnie wpływał na wzrost gospodarczy. To wciąż solidne tempo wzrostu, ale coraz większą rolę odgrywają w nim pieniądze publiczne i unijne. A tych w przyszłym roku zacznie być mniej.
Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11
Konfederacja Lewiatan
