Za długie ostrzeżenia w reklamach leków
24 maja 2022

Za długie ostrzeżenia w reklamach leków

Konfederacja Lewiatan pozytywnie ocenia projekt rozporządzenia dotyczącego reklamy leków. Niektóre przepisy, np. związane ze stosowaniem ostrzeżeń w reklamie leków wymagają jednak doprecyzowania.

– Reklama produktów leczniczych jest niezwykle istotna. Ma wpływ na odpowiedzialne i świadome korzystanie z nich, a tym samym poprawia bezpieczeństwo używania leków. W naszej ocenie treść propozycji dotyczących ostrzeżeń umieszczanych w reklamie leków jest zbyt długa. Jej odczytanie w sposób zrozumiały może być niewykonalne w czasie 8 sekund. Konsekwencją tego może być przedłużenie czasu odczytania treści ostrzeżeń ponad 8 sekund, co zajmie 1/3 czasu przewidzianego na emisję reklamy. Celem zapewnienia prawidłowej realizacji obowiązku informacyjnego w określonych ramach czasowych, postulujemy skrócenie treści ostrzeżeń dla reklam audiowizualnych i dźwiękowych – mówi Kacper Olejniczak, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Z kolei wymóg stosowania w każdej nowej wersji reklamy innego z ostrzeżeń nakłada na działy marketingu firm farmaceutycznych, konieczność weryfikowania treści pozostałych reklam w ramach portfolio reklamowanych produktów. Wątpliwości budzi, który z podmiotów będzie odpowiedzialny za realizację powyższego obowiązku: podmioty gospodarcze, które zlecają prowadzenie reklamy, czy też poszczególne osoby, które są odpowiedzialne za opracowanie treści przekazu marketingowego, który będzie rozpowszechniany?

Doprecyzowania wymaga również pojęcie „nowa wersja reklamy”. Czy przewidziany w projekcie wymóg „nowej wersji reklamy” odnosi się do zmiany formy prowadzenia reklamy, np., gdy już jest emitowana reklama w formie wizualnej z jedną wersją ostrzeżenia, to wymagane jest, aby ta sama reklama, ale w formie audiowizualnej zawierała inną wersję ostrzeżenia? Chodzi o doprecyzowanie tego przepisu.

Zdaniem Konfederacji Lewiatan zasadne jest też wydłużenie okresu przejściowego ponad obecnie wskazany maksymalnie 6-miesięczny termin dostosowania dotychczasowych reklam. Jest on zbyt krótki w stosunku do rzeczywistych mechanizmów planowania, produkcji i emisji kampanii reklamowych. Podmioty odpowiedzialne będą zmuszone wycofywać zaakceptowane już reklamy produktów leczniczych, ponieważ nie będą one spełniały wymogów.

– Wycofanie się z zawartych już umów wiązać się będzie z dodatkowymi kosztami, które będą musieli pokryć przedsiębiorcy, a które nie zostały przewidziane w zakończonych już procesach budżetowania na kolejny rok kalendarzowy – dodaje Kacper Olejniczak.

Konfederacja Lewiatan

 

 

Zakaz reklamy aptek stoi na drodze rozwoju usług i opieki farmaceutycznej
20 maja 2022

Zakaz reklamy aptek stoi na drodze rozwoju usług i opieki farmaceutycznej

fot. Dima Mukhin / Unsplash

Od 10 lat przepisy prawa farmaceutycznego skutecznie blokują możliwość informowania pacjentów o usługach farmaceutycznych i opiece farmaceutycznej.

Obowiązujące od 2012 r. w Polsce przepisy za zakazaną reklamę uznają wszelkie informacje przekazywane pacjentowi przez aptekę, wykraczające poza wskazane w regulacji dwa wąskie wyjątki, dotyczące informacji o lokalizacji i godzinach pracy apteki. W efekcie przepisy te nie stanowią tylko zakazu reklamy, lecz w praktyce są zakazem jakiejkolwiek komunikacji dotyczącej apteki i działań przez nią prowadzonych.

W konsekwencji zakazane jest komunikowanie czy informowanie o akcjach promujących zdrowie, akcjach profilaktycznych związanych z pomiarem ciśnienia czy poziomu cukru oraz opiece farmaceutycznej czy usługach farmaceutycznych świadczonych w aptece (np. przegląd leków przed wyjazdem na wakacje). Stąd też opieka czy usługi farmaceutyczne, chociaż formalnie dopuszczone, są oferowane
w ograniczonym zakresie, gdyż apteki w obawie przed sankcjami, powstrzymują się od informowania o nich albo po prostu ich nie wprowadzają.

Problem staje się szczególnie widoczny, odkąd opiekę i usługi uregulowano częściowo ustawą z dnia 10 grudnia 2020 r. o zawodzie farmaceuty. Chodzi o model i zakres opieki farmaceutycznej oraz świadczenie szeregu usług farmaceutycznych w aptekach, umożliwiający m.in. szczepienia na COVID-19 czy grypę.

O ile wspomniane powyżej zapisy ustawy trzeba ocenić pozytywnie, to należy podkreślić, że nie wystarczą one, aby polscy pacjenci mogli w praktyce korzystać na szerszą skalę z nowych usług dostępnych w aptekach. Potencjał farmaceutów pracujących w aptekach został w pewnym stopniu dostrzeżony przez ustawodawcę, poprzez przyznanie na ich rzecz większych uprawnień. Nadal nie mają oni jednak możliwości informowania pacjentów o dostępnej w aptece palecie usług z uwagi na bardzo szeroko zakreślony zakaz reklamy deprecjonujący rozwój przyznanych farmaceutom uprawnień. Pacjenci nie są przyzwyczajeni do dostępności w aptekach nowo wprowadzonych usług, często traktując ją jedynie jako miejsce, w którym nabywa się leki i koło się zamyka.

Tylko zintensyfikowanie odpowiednich działań mających na celu przyspieszenie postępowania Komisji Europejskiej, dotyczącego złożonej w roku 2013 przez Konfederację Lewiatan skargi w zakresie zakazu reklamy (znak EU PILOT 7216/14/MARK) może doprowadzić do oczekiwanych rezultatów.

Rozwiązanie jest proste. Wystarczy wyłączyć spod zakazu reklamy m.in. aktywności realizujące funkcję apteki jako placówki ochrony zdrowia, w tym informowanie o świadczonych usługach związanych z jego ochroną. Zasadnym jest też wprowadzenie obowiązku, aby każda apteka oraz punkt apteczny była zobowiązana do informowania pacjentów o zakresie świadczonych przez siebie usług zdrowotnych. Proponowany obowiązek istnieje już w przypadku podmiotów wykonujących działalność leczniczą, które podają do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń.

Reasumując, sytuacja rynkowa jest o wiele lepsza niż 10 lat temu, bo usługi i opieka farmaceutyczna chociaż powoli, wdrażane są w aptekach. Nadal jednak nad interpretowanie zakazu reklamy przez Inspekcję Farmaceutyczną powoduje, że przedsiębiorcy apteczni w Polsce muszą działać w warunkach znacznej niepewności prawa. Nawet, gdy rozważają podjęcie legalnego działania informacyjnego obawiają się, że ostanie ono zakwestionowane. Sytuacji nie polepsza nawet to, że w ostatnim czasie sądy ukróciły najdalej idące działania organów, uchylając szczególnie bezprawne decyzje. Pomimo takich wyroków Inspekcja kontynuuje rozszerzające wykładanie zakazu reklamy, nie zważając na konstytucyjne zasady regulacji działalności gospodarczej wymagające, aby zakazy tego typu interpretować ściśle.


Marcin Piskorski

Artykuł dla majowego wydania Brussels Headlines, newslettera europejskiego Konfederacji Lewiatan

Reklama polityczna budzi wątpliwości
05 stycznia 2022

Reklama polityczna budzi wątpliwości

W unijnym projekcie rozporządzenia w sprawie przejrzystości i targetowania reklamy politycznej poważne wątpliwości budzi niejasność wielu przepisów, a także różne zawarte w nim definicje – uważa Konfederacja Lewiatan. Doprecyzowania wymaga sama definicja reklamy politycznej czy usługi reklamy politycznej. Dostosowanie się do nowych unijnych wymogów zwiększy koszty funkcjonowania firm.

– Obowiązujące w zakresie reklamy politycznej krajowe regulacje w pewnej mierze spełniają cele projektowanego unijnego rozporządzenia, zwłaszcza w kwestii przejrzystości i identyfikacji reklamy politycznej. Zarówno nadawcy telewizyjni, jak i internetowi mają obowiązek informowania od kogo pochodzi, przez kogo jest finansowany i jaki charakter (polityczny) ma dany materiał. Kwestiami, które budzą istotne wątpliwości są definicje i niejasność wielu przepisów – mówi Elżbieta Dziuba, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Definicja reklamy politycznej nie obejmuje materiałów pochodzących od danej frakcji politycznej emitowanych poza okresami kampanii politycznej. Objęcie tych materiałów definicją z jednej strony rozwiązywałoby problem ogłoszeń społecznych pochodzących od partii politycznych. Z drugiej strony zawężałoby definicję reklamy politycznej tylko do reklam pochodzących od danej partii politycznej, pozostawiając ważne inicjatywy społeczno-polityczne, przykładowo NGO- sów, w spektrum ogłoszeń społecznych.

Konfederacja Lewiatan wyraża wątpliwości,  jak należałoby podejść do kwestii reklam emitowanych w ramach platform programmatic (automatyczny model zakupu i sprzedaży reklamy).  Nie wydaje się uzasadnione nakładanie obowiązków na wydawcę, rozumianego jako dysponenta powierzchni reklamowej, lecz wyłącznie na dostawców takich reklam/klientów reklamowych. Rozporządzenie nie reguluje tej kwestii. W konsekwencji nie jest jasne, kto miałby być karany za naruszanie nałożonych  obowiązków.

Rozporządzenie nakłada na dostawców usług reklamy politycznej szerokie obowiązki, w tym jawności i transparentności wynagrodzenia za reklamy polityczne, składania raportów, udzielania przez wydawców informacji na wniosek wydawców reklam politycznych czy wymóg 5-letniej archiwizacji materiałów i danych dotyczących kampanii i ich rozliczania. Dostosowanie się do tych wymogów będzie wymagało od firm dużego wysiłku organizacyjnego i sporych nakładów finansowych.

– Przyjęcie rozporządzenia w zaproponowanej formie istotnie wpłynie na komercjalizację reklamy politycznej. Dlatego zawarte w nim przepisy wymagają szeregu doprecyzowań i zmian, zwłaszcza na poziomie podstawowych definicji, uwzględniających specyfikę rynku reklamowego i jego rozdziału na poszczególne media – telewizję, Internet oraz prasę – dodaje Elżbieta Dziuba.

 

           Konfederacja Lewiatan